Józef Skłodowski
Syn ziemi zarębskiej
Dziadek Marii Skłodowskiej-Curie
Dyrektor Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie
Wychowawca młodzieży, patriota
Opracował Andrzej Raźniak na podstawie:
- Wspomnień Józefa Skłodowskiego- brata Marii Skłodowskiej-Curie
- Pracy
dra nauk humanistycznych KUL Ireneusza Sadurskiego- „Józef Skłodowski
(1804-1882) Dyrektor Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie”
Józef Skłodowski pozostaje
postacią wyjątkową – symbolem awansu intelektualnego, pasji pedagogicznej i
patriotyzmu. Jako dziadek Marii Skłodowskiej‑Curie stanowi ważne ogniwo łączące
lokalną historię gminy Zaręby Kościelne z wielką historią światowej nauki.
Dzisiaj zarówno on, jak i jego
wnuczka inspirują mieszkańców gminy oraz uczniów miejscowej szkoły,
przypominając, że nawet z niewielkiej mazowieckiej wsi może pochodzić człowiek,
którego potomek zmieni oblicze świata.
Ród Skłodowskich wywodził się
z Mazowsza płockiego. Prawdopodobnie wzmianki o protoplastach rodu pochodzą z
II połowy XIV wieku. Pewniejsze wzmianki posiadamy z XVI wieku, kiedy
Skłodowski pieczętuje się herbem Dołęga i zajmuje ważną pozycję na Mazowszu.
Pierwsi przodkowie byli
związani z miejscowością Skłody, który musiał być rozległym majątkiem, skoro
został podzielony na trzy części: Skłody Stachy (małe), Skłody Średnie i Skłody
Piotrowice (wielkie).
RÓD SKŁODOWSKICH
Ród
Skłodowskich wywodził się z Mazowsza płockiego. Prawdopodobnie wzmianki o protoplastach
rodu pochodzą z II połowy XIV wieku. Pewniejsze wzmianki posiadamy z XVI
wieku, kiedy Skłodowski pieczętuje się herbem Dołęga i zajmuje ważną
pozycję na Mazowszu. Pierwsi przodkowie byli związani z miejscowością
Skłody, który musiał być rozległym majątkiem, skoro został podzielony na trzy
części: Skłody Stachy (małe), Skłody średnie i Skłody Piotrowice (wielkie).
Ojcem naszego bohatera był żyjący w II połowie XVIII wieku Urban Skłodowski,
właściciel ziemski, który w marcu 1803 r. poślubił Małgorzatę z Rykaczewskich.
Jego gospodarstwo usytuowane było na wzniesieniu, za którym przepływała rzeka
Brok.
Fragment
z książki pt. Maria Curie str. 15 napisanej przez
Ewę Curie, córkę Marii Skłodowskiej Curie dotyczący pochodzenia rodziny
Skłodowskich:
Maria
Skłodowska Curie z córkami- Ireną (ur.1897) i Ewą (ur. 1904)
„Skłodowscy pochodzili z drobnej szlachty, niegdyś zresztą dość
zamożnej, potem w początkach XIX w., zubożałej. Ich gniazdem rodowym były
Skłody, w ziemi łomżyńskiej. Jednakże już ojciec Władysława, Józef, opuścił
rolę, trochę dlatego, by poprawić swą sytuację materialną, lecz przede
wszystkim, ponieważ miał szczery pociąg do nauki. Po różnych dramatycznych
przejściach w walkach o Polskę, osiadł on w Lublinie, jako dyrektor gimnazjum.”
Wspomnienia Dra Józefa Skłodowskiego – rodzonego brata Marii Skłodowskiej- Curie, lekarza z zawodu.
(Wspomnienia w obszernym wydaniu znajdują się w Centralnej Bibliotece Lekarskiej w Warszawie.)
Starszy o 4 lata brat Marii- Józef (1863- 1937), lekarz w Warszawie
"Zapiski niniejsze rozpocząłem z czerwcu 1925 r. i prowadziłem je dalej z przerwami, bez wytkniętego z góry planu i zakresu. Co do wspomnień rodzinnych są one w pewnej mierze przedłużeniem pamiętnika Ojca, do których po bliższe szczegóły odsyłam. (Pamiętnik Władysława Skłodowskiego 1832- 190 w rękopisie i odbitce maszynowej.)
Skłody i
rodzina Skłodowskich
Kolebka naszej rodziny jest wieś Skłody, położona na starym
Mazowszu, w parafii Zarębskiej /Zaręby Kościelne/, powiecie Ostrowskim,
który przed wojną należał do guberni, a obecnie do Województwa
Białostockiego. Jest to wieś obszerna, złożona z trzech części, noszących
nazwy: Skłody Piotrowice, Skłody Średnie i Skłody Stachy. Była ona od
wieków w posiadaniu drobnych właścicieli, przeważnie Skłodowskich, z których
jedni, jak my, mieli przydomek Paluchów, drudzy Biskupów, trzeci Marczaków,
inni jeszcze Balcerów, Maciejaków, Fonfarów. Ci wszyscy pieczętowali się
herbem Dołęga.
Siedząc na większych lub mniejszych fortunach szlacheckich i nie
posiadając ziemi, obsadzonej przez chłopów pańszczyźnianych, sami oni uprawiali
swoją rolę. Różne ich przydomki są bardzo dawnego pochodzenia, jak świadczy o
tym dokument, który miałem czasowo w rękach. Nosi on datę 1819 roku, a treścią
swoją sięga aż po rok 1685.
Protoplastą naszej rodziny był Józef*, urodzony
w pierwszej połowie XVIII wieku. Musiał to być szlachcic dość zamożny, skoro
najstarszemu synowi swemu Urbanowi, pozostawił w Skłodach- Piotrowicach schedę,
za którą później przy sprzedaży osiągnięto 30 tysięcy złotych. Mój
pradziad, Urban Skłodowski objąwszy dziedzictwo mieszkał w nim i po
staremu gospodarzył.
*Według
poszukiwań archiwalnych Dra Zygmunta Lasockiego, które mają być ogłoszone w
jednym z numerów miesięcznika heraldycznego, ojcem Urbana był nie Józef,
lecz Jan Skłodowski, syn Jakuba, w wnuk Jana (1 luty 1936r.).
Ojciec mój pamiętał jeszcze jego dworek, stojący, prostopadle do
rzeczki Brok /albo Broczysko/, o jakie 50 łokci od niej, i całą tą sadybę,
tworzącą okólnik, zamknięty z jednej strony Brokiem, a z innych
budynkami gospodarskimi. I ja również widziałem go, na wpół już
rozebrany, czarny od starości i niezamieszkały, na jesieni roku 1920, wkrótce
po wyparciu bolszewików.
Fortuna, będąca niegdyś własnością Urbana Skłodowskiego, została przez
średniego syna jego Feliksa, odstąpiona Skłodowskim z rodu Biskupów. Syn
jednego z nich, Wojciecha, Antoni, gospodarował wtedy na dzierżawie majorackiej
w Daniłowie, położonym o parę kilometrów od Skłodów. Z nim to właśnie,
zetknąwszy się jako pacjentem, odwiedziłem nasze gniazdo rodzinne.
Po Biskupach Skłodowskich fortuna, dawniej Urbanowa, przeszła czasowo
w posiadanie właścicieli innego nazwiska, zdaje się Świerżewskich, a potem
znowu wróciła do Skłodowskich, tym razem Marczaków. Paluchów Skłodowskich w Skłodach już
zdaje się nie ma; natomiast we wsi, sąsiadującej z Piotrowicami, Świerrzach
Zielonych, albo, jak mówią „na Zielonem”, siedzą na dostatnich fortunach
kilkudziesięciomorgowych potomkowie brata Uranowego, Józefa; na jednej Piotr
i jego siostry po synu Franciszku, na drugiej zaś potomstwo po drugim
synu Feliksie. Jeden z wnuków owego Feliksa, Stanisław, bywał u nas w
Warszawie, jako słuchacz Szkoły Nauk Politycznych (…).
Imiennik mój, w którego towarzystwie poznałem Skłody, niezbyt chętnie
mnie tam zawiózł. Choć sam urodził się pod prostą wiejską strzechą i jeszcze
mocno mazurzył, ale wyrósł był już na zamożnego obywatela. Dzieci wykształcił,
kupił niedawno synowi ładną wioskę i ożenił go właśnie z córką bogatego sąsiada,
Brudzińskiego z Trynos.
Aczkolwiek był człowiekiem dobrym i rozsądnym, krępowało go jednak
widoczne towarzystwo ubogiej braci szlacheckiej wśród której się wychował, a
może nawet i razem kiedyś gęsi pasał w Skłodach. Jednak opowiadał mnie o fakcie
wzruszającym. Kiedy mianowicie przed najazdem bolszewików musiał uchodzić
z całą rodzinę i częścią dobytku za Wisłę, owa drobna brać
szlachecka, może dawniej nie zawsze poprawna w stosunkach susieckich, w
poczuciu solidarności rodowej poukrywała z własnego impulsu pozostawione przez
niego sprzęty i inwentarz po swoich, mniej zagrożonych siedzibach, a gdy
powrócił oddała mu wszystko w całości i jeszcze dopomogła uporządkować
zniszczone gospodarstwo.
Urban Skłodowski był żonaty z Małgorzatą Rykaczewską i umarł w tym
czasie, kiedy syn jego najstarszy, a mój dziadek, rozpoczął dopiero naukę w
Szkole Wojewódzkiej Łomżyńskiej.
Nie znajdując należytej pomocy u swej matki, mało zapobiegliwej, a
przytem niezbyt rozumiejącej potrzebę nauki, dziad mój od bardzo wczesnego
wieku był pozostawiony własnym siłom. Dzięki wybitnym zdolnościom i usilnej
pracy, a w części też życzliwemu poparciu ówczesnego rektora, księdza
Zawadzkiego, światłego pijara, ukończył on szkołę średnią z odznaczeniem, a
następnie, borykając się wciąż z niedostatkiem- w roku 1828 Wydział
Filozoficzny Uniwersytetu Warszawskiego, poczem rozpoczął swoją karierę
pedagogiczną w Białej Podlaskiej, skąd po roku przeniesiono go do Warszawy,
jako nauczyciela szkoły średniej na Muranowie.
Podczas rewolucji Listopadowej wstąpił do wojska narodowego, jako artylerzysta
i uczestniczył w kilku bitwach, m.i. pod Iganiami. Schwytany w Kieleckiem,
pod Chmielnikiem, przez Kozaków był pędzony piechotą do Warszawy, dokąd
przybył podarty, wygłodzony, z ciężko pokaleczonymi nogami. Po wydobrzeniu,
uniknąwszy szczęśliwie gorszych skutków udziału w rewolucji, wrócił na dawne
stanowisko i wkrótce ożenił się z Salomeą Sagtyńską. Dalszą swoją służbę odbywał na prowincji,
naprzód w Kielcach, gdzie przyszedł na świat mój ojciec, później w Łomży,
następnie w Łukowie jako inspektor, potem w Siedlcach, gdzie awansował na
dyrektora i wreszcie, przez 12 lat na tym samym stanowisku w gimnazjum
Lubelskim, skąd przed samym prawie powstaniem styczniowym przeszedł na
emeryturę. (…)
Rodzice
ojca
Wcześniejsze dzieje rodziców Ojca skreśliłem wyżej na podstawie jego
pamiętników; pozostaje mi tylko trochę dalszych szczegółów dorzucić. Oboje
zmarli w roku 1882, mając po lat blisko 80, kiedy byłem już na uniwersytecie.
Po przejściu na emeryturę ze stanowiska dyrektora Gimnazjum Lubelskiego, przed
samą zawieruchą 1863 roku, dziad mój wielokrotnie zmieniał swoją siedzibę,
stale jednak unikając Warszawy, jak zresztą i podczas całej swojej służby.
Mieszkał więc kolejno w Jawidziu, jednym z folwarków Zawieprzyckich, potem w
Prosienicy, następnie dzierżawił Puchały, piękny dom z ogrodem i kawałkiem
gruntu w Łomżyńskim, później, dom z dużym ogrodem w Czyżewie, a wreszcie
Radlin, jednowłókowy folwark pod Kielcami, ze starym modrzewiowym dworem.
Śmierć zaskoczyła go u brata stryjecznego, Ksawerego, w Zawieprzycach,
a zwłoki spoczęły w rodzinnym tegoż grobie w Kijankach.
W oczach go mam wyraźnie, postać mocno już pochylona, z nieodłączną
fajką w ustach, dobrotliwie poważną, o bujnych mleczno białych włosach,
krzaczastych brwiach, białych wąsach i brodzie, które dopiero na emeryturze
zapuścił, ponieważ za czasów Mikołaja I urzędnikom nie wolno było
nosić zarostu.
Mimo zgrzybiałego wyglądu zachował mój dziad do końca życia spory zasób
sił fizycznych i całkowitą trzeźwość umysłu. Lubił towarzystwo młodszych, a
nade wszystko chętnie brał udział w zebraniach i zjazdach byłych swoich
uczniów. Pracował też, prawie do ostatka, trochę przy gospodarstwie, więcej w
ogrodzie, po za tym przez pewien czas jako wójt, a potem sędzia gminy
z wyboru. Słabiej tkwi mi w pamięci postać
babki, szczupłej, zawiędłej staruszki, bardzo dobrej i łagodnej.
Co do braci rodzonych mego dziadka, to jak przez sen przypominam sobie
bytność w Budziszewie u starszego z nich Feliksa: czas popołudnia… bawialnia
w małym dworku… za oknami cieniste drzewa… słońce, przedzierające się
przez gałęzie i kładace jasne plamy na podłodze… oto i wszystko.
Z wnukami Feliksa po trzech córkach spotykałem się potem kilkakrotnie
w życiu, głownie jako lekarz; do bliższych stosunków nie doszło.
Młodszego Jana, który był sędzią w Lublinie, widziałem raz, czy dwa
w przejeździe do Zawieprzyc. Syn jego, również Jan, skończony agronom,
puławiak, próbował gospodarstwa na własna rękę, lecz bez powodzenia; potem
siedział stale w Zawieprzycach, niby to rządca, albo chyba raczej jako
rezydent. Stary kawaler, nie głupi, kostyczno- dowcipny, lecz bez energii i
ambicji, ani tez chęci do pracy. W czasie wojny razem z Bolesławem
Skłodowskim wyjechał do Rosji dla zarobku i zmarł tam już w drodze
powrotnej. Siostra jego wyszła z mąż za lekarza powiatowego w Sandomierzu,
Jakuba Tęczyńskiego.
Jedyna siostra mego dziada wyszła za Wyszomierskiego, a córka jej za
Wnorowskiego. Tej znów synem był Jan Wnorowski, Który prawie jednocześnie
ze mną chodził na medycynę, a jakiś czas nawet mieszkał u nas, jako
korepetytor na stancji. Stad zbliżyliśmy się z nim. Praktykował potem na
prowincji, ostatnio w Piotrkowie. Zmarł przed wojną z rzadką choroby
miastenii. Brat jego starszy, Władysław, był weterynarzem. Znałem go mało, lecz
byłem na jego weselu, kiedy żenił się z panną Szloktyzówną z Moszny pod Pułtuskiem.
(…)
Koniec fragmentów wspomnień Józefa
Skłodowskiego- wnuczka naszego bohatera, brata M. Skłodowskiej- Curie.
W skrócie:
Józef Skłodowski- dziadek M. Skłodowskiej-Curie był najstarszym synem
Urbana. Urodził się 19 marca 1804 r. we wsi Skłody-Piotrowice, (w powiecie
ostrołęckim, w departamencie płockim) w rodzinie drobnoszlacheckiej.
Urban i Małgorzata (pradziadkowie M. Curie- Skłodowskiej) mieli czworo
dzieci:
1.
Józef- dyrektor gimnazjum w Lublinie- dziadek Marii
Curie- Skłodowskiej,
2.
Feliks- szlachcic, właściciel majątku w Budziszewie
w pobliżu Zarąb Kościelnych,
3.
Jan- sędzia w Opolu Lubelskim,
4.
Córka Rozalię- wyszła za mąż za Wyszomirskiego.
NAUKA I OSIĄGNIĘTE
WYKSZTAŁCENIE
Naukę rozpoczął w czasie Księstwa Warszawskiego w 1812 r.
uczęszczając do szkoły elementarnej w Zarębach Kościelnych (rejon
Pułtuska). Przygotowania, wojna i okupacja rosyjska Księstwa Warszawskiego,
spowodowały, że przerwał naukę. Naukę kontynuował już po powstaniu Królestwa
Polskiego w 1815 r., gdy Polacy cieszyli się częściową państwowością polską,
kiedy odżywały nadzieje na odbudowę Państwa Polskiego.
W 1819 r. kontynuował naukę w szkole wydziałowej w Łomży, by
uzyskać świadectwo dojrzałości w 1823 r.
15 września 1823 r. zapisał się na królewski Uniwersytet Warszawski
powstały w 1816 r. z inicjatywy cara Aleksandra I i króla Polskiego,
rozpoczął naukę na Wydziale Prawa i Administracji. Z braku środków
finansowych, do czego przyczyniła się w dużym stopniu śmierć jego ojca zmuszony
był nie uzyskawszy stypendium czasowo zrezygnować ze studiów. Na podstawie
biogramu znajdującego się w pracy Rafała Gerbera "Studenci Uniwersytetu
Warszawskiego 1808-1831" znajdujemy informacje, że Józef Skłodowski
w 1826 r. studiował równolegle nauki przyrodnicze na Wydziale
Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego, będąc stypendystą Instytutu
Pedagogicznego.
Warto nadmienić, że zdobył równocześnie świetną znajomość kilku
języków. W 1829r. zakończył naukę na Wydziale Filozoficznym nie uzyskawszy
dyplomu magistra filozofii z powodu nieprzystąpienia do egzaminu
końcowego.
W PRACY PAŃSTWOWEJ - W SZKOLNICTWIE
Swoją karierę pedagogiczną rozpoczął poza Warszawą, 1 września
1829r. jako nauczyciel w szkole wydziałowej bialskiej (1829-1830) w
mieście obwodowym Białej w województwie podlaskim. Następnie w 1830r.
spotykamy go już w stolicy Królestwa Polskiego, jako nauczyciela szkoły
wydziałowej w Warszawie (1830-1831). Tam zastaje go wybuch powstania
listopadowego.
Po wybuchu powstania na fali ogólnej euforii młodych ludzi włącza
się czynnie w jego nurt wraz z uczniami swojej szkoły. Wszystko wskazuje
na to, że zaciągnął się do ochotniczej formacji formowanej w Warszawie V Pułku
Strzelców Pieszych - Dzieci Warszawskich, do którego wstępowali Warszawiacy.
Odziały wojskowe określane Dziećmi Warszawy była to nazwa nadana wyłącznie
przez zarząd miasta Warszawy, gdyż władze rządowe nigdy w żadnym piśmie jej nie
używały.
Ponieważ nie stać było Skłodowskiego, jako początkującego
nauczyciela na kupno oporządzenia dla kawalerzysty (w tym czasie cena
konia w Warszawie osiągała cenę 500 złp) z grupą swoich uczniów idąc za
potrzebą serca z pobudek patriotycznych zaciągnął się do wojska powstańczego -
V Pułku Strzelców Pieszych najbardziej ideowej i wartościowej młodzieży
Warszawy, której dowódcą 30 grudnia 1830r. został Alojzy Czołczyński. Nie wiemy
tylko z braku danych źródłowych czy wcześniej jak wielu innych poprosił
o dymisję na "czas nieokreślony".
Trudności kwaterunkowe spowodowały, formowanie oddziału nie bez
trudności i powoli wpływało ujemnie na stan ich wyszkolenia np. wysyłano
nieraz 500 ludzi dziennie do pełnienia służby wartowniczej. Jeszcze przed
ukończeniem organizacji 9 lutego 1831r. V Pułk został przeniesiony na
Pragę do pełnienia służby obozowej, ponieważ nie był jeszcze dostatecznie
zorganizowany i odczuwał braki w broń. 25 lutego 1831r. znalazł się na
tyłach armii polskiej, jako rezerwowy w bitwie grochowskiej nie biorąc udziału
w pierwszej linii, gdyż miał braki w wyszkoleniu i uzbrojeniu.
Za to, że służył w oddziale powstańczym znalazł się pod obserwacją
władz carskich, dlatego że był urzędnikiem państwowym i składał przysięgę przy
obejmowaniu urzędu nauczyciela, którą złamał wstępując, jako ochotnik do
wojska. Będąc tego świadomym po upadku powstania listopadowego poszukiwany
przez carską policję dzięki pomocy Adama Sagtyńskiego - urzędnika wysokiej
rangi – w styczniu 1832 r. udaje mu się zatrzeć przeszłość powstańczą.
Przenosi się na prowincje i przybywa do Kielc. Od 21 stycznia 1832r.
podejmuje prace nauczycielską w gimnazjum wojewódzkim, którą pełnił do 1833r.
5 lutego 1832 r. poślubił Salomeę Sagtyńską, a 20 września tegoż roku
przychodzi na świat pierwszy syn - Władysław - późniejszy ojciec Marii
Skłodowskiej-Curie.
Władysław (ojciec Marii- nauczyciel w Warszawie) ożenił się z
Bronisławą Boguską i mieli pięcioro dzieci.
Oto rodzeństwo Marii Skłodowskiej- Curie:
1. Zofia- 1862-1876 (zmarła w wieku 14 lat, Maria miała 9 lat)
2. Józef- 1863- 1937, lekarz w Warszawie
3. Bronisława- 1865- 1939, lekarka- studiowała w Paryżu, pomogła
Marii
4. Helena- 1866, nauczycielka
5. Maria Salomea- 7 XI 1867, naukowiec
Rodzice Marii:
Władysław Skłodowski (1832- 1902), Bronisława Boguska (1836- 1878)
Matka Marii zmarła w
wieku 42 lat, gdy Maria miała 11 lat, siostra Marii- Zofia (1862-1876) zmarła w
wieku 14 lat, gdy Maria miała 9 lat.
W 1833 r., wraca ponownie do Warszawy i obejmuje w lipcu tegoż
roku stanowisko w szkole wydziałowej na Muranowie. Kolejne lata (od 1
października 1834) w zawodzie nauczycielskim spędził w Łomży, gdzie pozostaje
do 1840r. W związku z dążeniem władz rosyjskich do zrównania szlachty
polskiej z rosyjską w 1837 r. składa dokumenty o uznaniu szlachectwa przez
powołaną w 1836r. do życia Heroldię Królestwa Polskiego. Na podstawie
złożonych dokumentów przyznane zostało mu szlachectwo i ogłoszone w Dzienniku
Heroldii Królestwa Polskiego.
Posiadane szlachectwo ułatwiło mu awans. Od października 1840r.
powołany został na inspektora gimnazjum w Łukowie, którą pełnił do 1844r. Stąd
przeniesiony został po likwidacji gimnazjum łukowskiego do Siedlec. W gimnazjum
siedleckim był zatrudniony w latach 1844-1851, najpierw jako nauczyciel fizyki,
chemii i matematyki, a od 1849 r. aż do czasu przekształcenia gimnazjum w
szkołę powiatową w 1851r. pełnił obowiązki dyrektora gimnazjum po przeniesionym
do Lublina - baronie Janie Kaulbarsie.
NA DYREKTORSKIEJ POSADZIE W LUBLINIE W LATACH 1851-1862
Dnia 1 lutego 1851 r., jako radca kolegialny objął stanowisko
dyrektora Gimnazjum Gubernialnego Lubelskiego po Janie baronie Kaulbarsie,
dymisjonowanym pułkowniku w służbie carskiej, który został przeniesiony
do Warszawy na stanowisko dyrektora Instytutu Szlacheckiego za dyrekcji,
którego szkoła lubelska mocno podupadła.
Pierwsze kontakty z oświatą lubelską tego pięćdziesięcioletniego
pedagoga i przyrodnika okazały się niezwykle trudne. W swojej pracy na
dyrektorskim stanowisku w Gimnazjum dostrzegł brak dobrze wykształconej
kadry pedagogicznej i braki karności wśród grona profesorskiego. Wizytując
pracownie szkolne od razu zauważył, że były niedostatecznie wyposażone.
Okazując pozorną lojalność wobec rosyjskich władz oświatowych miał przygotowany
plan naprawy lubelskiego szkolnictwa, który będzie sukcesywnie i umiejętnie wprowadzał
w życie. Umożliwiło mu to wysoki stopień jego wykształcenia oraz duże zdolności
organizacyjne. Dzieło naprawy rozpoczął od doboru wysoko wykwalifikowanej kadry
profesorskiej, przy czym zwracał uwagę na ich postawę patriotyczną, oddanie dla
młodzieży i kultywowanie tradycyjnych wartości mocno zakorzenionych w
tradycji polskiej.
Trzeba sobie uświadomić, że władze carskie z premedytacją
powoływały na dyrektorów szkół byłych wojskowych, ludzi bez kwalifikacji
do pracy dydaktycznej i wychowawczej z młodzieżą, a nieraz zdeprawowanych.
Dzięki staraniom dyrektora Skłodowskiego udało mu się ściągnąć do Lublina ludzi
o wysokich kwalifikacjach, którzy cieszyli się w swoich środowiskach dużym
uznaniem. Byli wśród nich między innymi wybitni nauczyciele nauk przyrodniczych
i matematyczno-fizycznych: Jakub Daniewski, Julian Doborzyński, Józef
Łapiński, Aleksander Tołwiński, Ludwik Wasilkowski. Dzięki doborowi nauczycieli
Gimnazjum Lubelskie szybko doszło do rozkwitu, mogąc śmiało współzawodniczyć
z placówkami Warszawy i Krakowa.
Grono Profesorskie i uczniowie Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie
w roku szkolnym 1865/6.
Kolejnym etapem jego odnowy było otoczenie głęboką troską szkolnej
biblioteki, która wzbogaciła się za kadencji dyrektora Józefa Skłodowskiego w
liczne książki, czasopisma, zbiory map, materiały graficzne oraz druki z
XVI-XVII wieku. Zbiory naukowe zostały poddane fachowej konserwacji. Dyrektor
Skłodowski rozmiłowany w książkach powiększył do 10 tyś. tomów bibliotekę
szkolną. Zadbał o konserwację i odpowiednie pomieszczenie. Gimnazjalna
biblioteka stała się wkrótce największym zakładem naukowym, a zarazem pierwszą
publiczną czytelnią Lublina, która uchodziła za największą w całym Królestwie
Polskim.
Troszczył się także o zgromadzenie odpowiedniej ilości różnego
rodzaju niezbędnych do prowadzenia zajęć lekcyjnych i umiejętności posługiwania
się nimi przez uczniów w toku procesu dydaktycznego w zajęciach z zakresu
fizyki, chemii, i mineralogii. Jak zależało mu bardzo na tym może
świadczyć fakt, że dla konserwacji i zabezpieczenia zbiorów bibliotecznych w
1852 r. sprowadził z Warszawy introligatora Markusa Wildemanna.
Zmuszony do kolejnych nowych obowiązków w związku z budową nowego
gmachu dla gimnazjum w 1856 r uporządkowaną bibliotekę przekazał nauczycielowi
łaciny - Konstantemu Jezierskiemu, który powierzone mu obowiązki pełnił do 1862r.
Nie znaczy to jednak, że dyrektor Skłodowski zapomniał o bibliotece
gimnazjalnej sprawując, nad nią bezpośredni nadzór.
Najważniejszym jednak wyzwaniem było doprowadzenie do realizacji
planu wybudowania nowego gmachu gimnazjalnego w Lublinie. Stary przykatedralny
gmach, zlokalizowany przy ul. Jezuickiej (obecnie siedziba Archiwum Państwowego
w Lublinie przy ulicy Jezuickiej 13), był pozostałością wielkiego niegdyś
kompleksu zabudowań jezuickich, którego przeznaczenie na cele szkolne sięga
dość odległych czasów.
Wybudowany jeszcze w XVII w., gmach gimnazjalny wymagał częstych
remontów, które okazywały się wystarczające tylko na krótko. Kolejni dyrektorzy
Gimnazjum Lubelskiego (Kazimierz Nahajewicz, Piotr Sijanow) widzieli
konieczność wybudowania nowej siedziby i czynili w tym kierunku starania, ale
bezskutecznie wciąż brakowało środków na kosztowną inwestycję. Sytuacja
gimnazjum lubelskiego zmieniła się na lepsze, gdy dyrektorem w latach
1851-1862 został Józef Skłodowski, dotychczasowy dyrektor w gimnazjum w
Siedlcach. Jako Polak dyrektor rozumiał potrzebę szybkiego działania i pomimo
niepowodzenia w 1853 r. dopiero wiosną 1854r. udało się przekonać rosyjskie
władze oświatowe, by wyasygnowały kwoty niezbędne do zakupu placu i rozpoczęcia
starań o budowę nowego gmachu. To właśnie z tego okresu w aktach
administracyjnych RGL odnajdujemy raport kuratora ONW Muchanowa do cesarza
Mikołaja II, z którego dowiadujemy się o planach wzniesienia nowego
gmachu w Lublinie.
Jak się wkrótce okazało argumentem do przekonania centralnych
władz oświatowych był projekt rządowy prowadzenia przy każdym gimnazjum
pensjonatu. Skłodowski pozyskał sprzymierzeńca w osobie dyrektora Instytutu
Szlacheckiego w Warszawie, a jednocześnie rzecznika budowy nowego gmachu,
byłego dyrektora gimnazjum lubelskiego, Jana Kaulbarsa, który spędził w
Lublinie sześć lat i doskonale znał lubelskie warunki lokalowe szkoły. Dyrektor
Skłodowski był przekonany, że jego mocne poparcie w rozmowach z obecnym
kuratorem Okręgu Naukowego Warszawskiego Pawłem Muchanowem okaże się
decydujące. Niebawem Skłodowski otrzymał od kuratora plan budowy nowego gmachu
dla gimnazjum, opracowany prze inżyniera Juliana Ankiewicza, w którym uzyskał
zgodę i fundusze na wystawienie nowoczesnego jak na owe czasy budynku przy
ulicy Namiestnikowskiej 296 (obecnie Narutowicza 12). Miejsce to wskazał
kurator Muchanow w czasie swej historycznej wizyty w Lublinie.
Sprawa nabycia placu dla gimnazjum była przedmiotem obrad Rządu
Gubernialnego Lubelskiego w styczniu 1856 r. Natomiast w lipcu 1856r. po wcześniejszym
dokonaniu pomiarów placu i zbadaniu przydatności gruntu przez inżyniera
gubernialnego miasta Lublina - Feliksa Bieczyńskiego został wytyczony obszar
placu na ulicy Namiestnikowskiej (obecnie Narutowicza) i placu Brygitkowskiego,
na którym odbywały się wówczas targi i jarmarki. Decyzja o rozpoczęciu
budowy zapadła w dniu 26 lutego 1857 r. postanowieniem Rady Administracyjnej
Królestwa Polskiego. Zgodnie z treścią uchwały RGL Rada Administracyjna
postanowiła odsprzedać plac pod budowę gimnazjum. Akt kupna-sprzedaży został
zawarty w Lublinie dniu 27 czerwca 1857 r. przez prezydenta miasta Lublina
Józefa Białobłockiego i Józefa Skłodowskiego dyrektora gimnazjum. Ostatecznie
prace budowlane rozpoczęty się latem 1857 r.
Kamień węgielny pod budowę został wmurowany i poświecony latem
1857r. Budynek nowego gmachu wzniesiono w 1858 r., a jego dalsze prace były
kontynuowane latem 1859 r. Po blisko dwuletnim okresie budowy 11 września 1859r.
Gimnazjum Lubelskie zostało przeniesione do dużego nowego gmachu z internatem.
Uroczyste otwarcie gmachu odbyło się po wakacjach 12 listopada 1859r. na rozpoczęcie
roku szkolnego 1859/60 i poprzedzone zostało mszą św. w katedrze lubelskiej.
Następnie w kościele Powizytkowskim, sąsiadującym niemal ze szkołą, zostało
odprawione drugie nabożeństwo, po którym nastąpiło uroczyste poświęcenie gmachu
Gimnazjum. Szkołę wzniósł architekt Julian Ankiewicz według projektu Antoniego
Sulimowskiego, budowniczego okręgu naukowego. Dyrektor Skłodowski konsultował z
nim niemal wszystkie plany budowlane.
Nowy piętrowy gmach imponował swoimi rozmiarami. Od razu stał
się wizytówką gubernialnego miasta. Był funkcjonalnie dostosowany do potrzeb
szkoły. Wysokie, obszerne i widne sale lekcyjne zapewniały dobre warunki
do nauki. Kilka pracowni naukowych, bogatych w odpowiednie urządzenia i zbiory
uatrakcyjniały zajęcia z przedmiotów ścisłych i przyrodniczych. Biblioteka
mogła być przedmiotem chluby. Szerokie korytarze pozwalały na zażycie
ruchu i służyły rekreacji młodzieży w czasie przerw między lekcjami. Nisko umieszczone
okna w klasach od strony ulicy zapewniały drogę ucieczki w razie
zagrożenia. Bezpieczeństwu dużej liczby uczniów sprzyjała możliwość
przemieszczania się w razie potrzeby w dwóch kierunkach, ku wejściu
frontowemu i drugiemu wyjściu na końcu korytarza stanowiącego oś budynku.
W wydzielonej wschodniej części gmachu mieścił się pensjonat dla
stu uczniów. Gmach przy ulicy Namiestnikowskiej był na tyle atrakcyjny,
że organizowano w nim publiczne zgromadzenia, zebrania towarzystw
rolniczych oraz spotkania o charakterze towarzyskim, związane np. z
uroczystym zakończeniem roku szkolnego. Od czasu wybudowania gmachu aż do
dzisiaj służy potrzebom szkolnictwa. Obecnie jest on siedzibą Instytutu
Pedagogiki i Psychologii UMCS.
Józef Skłodowski, jako dyrektor gimnazjum lubelskiego sprawował
nadzór i zwierzchnictwo nad wszystkim szkołami (średnie i elementarne,
rzemieślnicze, niedzielne) w guberni lubelskiej otaczając je także swoją
opieką. W ciągu jedenastu lat (1851-1862) zarządzania gimnazjum dyrektor
Skłodowski przyczynił się do podniesienia poziomu naukowego. Położył
wybitne zasługi na polu wychowania patriotycznego gimnazjalistów. Z wykształcenia
był fizykiem i matematykiem. Był także wielkim miłośnikiem przyrody. Przy
różnych okazjach osobiście, uczył uczniów gimnazjum historii Polski,
przekazywał im tradycję narodową. Do historii szkoły przeszły wspólne wycieczki
poza Lublin w różne okolice (na Sławinek, Dziesiątą, i do Dąbrowicy), którym
sam przewodził.
Przegrana wojna krymska, śmierć cara Mikołaja I spowodowała w
Królestwie Polskim odwilż. Społeczeństwo poczuło powiew wolności, zanosiło się
na duże zmiany, o czym świadczyła amnestia ułatwiająca powrót Sybirakom i emigrantom
z Zachodniej Europy do Królestwa. Dyrektor Skłodowski wykorzystując
tę sytuację organizuje pieszą turystykę z młodzieżą, która służyła za
przykrywkę do przekazywania młodzieży treści patriotycznych.
Na uwagę zasługuje szczególnie wycieczka szkolna zorganizowana
przez dyrektora Skłodowskiego na początku maja 1855 r. dla trzech najstarszych
klas gimnazjum do podlubelskiej wsi Dąbrowicy oddalonej od miasta o 10 km.
Znajdowały się tam jeszcze ruiny zamku Firlejów. Przeszło stu gimnazjalistów z
chorągiewkami, oddział sformułowano jakby wojskowy, maszerując na czele,
których kroczył dyrektor szkoły. Gdy tylko "kohorta" uczniowska
znikła w polu, wyzwolona od nacisku politycznego władzy zaborczej w warunkach
pełnej swobody rozległy się pieśni narodowe. Zaintonowano i śpiewano chorał Ujejskiego
"Z dymem pożarów", a następnie "Jeszcze Polska nie
zginęła". Wszyscy czuli się wówczas Polakami a ten mały skrawek
wolnej ziemi w ich umysłach urastał do symbolu niepodległej Polski.
Wycieczka ta była też ważna dla dyrektora Skłodowskiego. Mógł on,
bowiem w trakcie tego spotkania i patriotycznych uniesień budzić wśród
uczniów tęsknotę za wolną Ojczyzną, przygotowując ich w ten sposób do jej
odbudowy. To było jego "zakamuflowane" przesłanie do serc lubelskiej
młodzieży gimnazjalnej. Przedstawienie uczniom dziejów zamku Firlejów i roli
rodziny w dziejach Polski miało służyć, jako wzór do poświęcenia dobra ogólnego.
Pamiątka przeszłości w postaci, jaką były ruiny zamku miało unaocznić gimnazjalistom,
że praca na rzecz kraju jest nie tylko zadaniem, ale i obowiązkiem na rzecz
dobra wspólnego Ojczyzny. To dzięki temu żywa będzie pamięć kultywowana przez
przyszłe pokolenia. Po kąpieli w pobliskim stawie uczestnicy wycieczki
powrócili na Lublina na wynajętych drabiniastych wozach. Wśród grona
wybitnych wychowanków gimnazjum znaleźli się m in. Aleksander Głowacki
(Bolesław Prus), Aleksander Świętochowski, Julian Ochorowicz, Henryk
Wiercieński, Bronisław Znatowicz, Eugeniusz Dziewulski i Gustaw Doliński,
którzy odegrali pierwszoplanową rolę w życiu umysłowym i kulturowym miasta
Lublina i Królestwa Polskiego w II połowie XIX wieku.
Dyrektor Skłodowski jako Polak rozumiał i podzielał ideały oraz
dążenia powierzonej sobie młodzieży. W okresie przedpowstaniowym, kiedy w
Lublinie solidaryzując się z Warszawą urządzano manifestacje
religijno-patriotyczne, w których gremialnie uczestniczyła lubelska
młodzież szkolna, Skłodowski z urzędu był zmuszony do wymierzenia kar
dyscyplinarnych najbardziej aktywnym uczniom. Za zbytni zdaniem władz carskich
- liberalizm zapłacił utratą stanowiska 1 października 1862 r. i przeszedł
na przedwczesną emeryturę.
NA
EMERYTURZE W MAJĄTKU RODZINNYM
Kolejne lata życia (1862-1864) spędził najpierw w folwarku
zawieprzyckim w Jawidzu dzierżawionym przez brata Ksawerego Skłodowskiego.
Po upadku powstania styczniowego, gdy wzmogły się represje popowstaniowe w
czerwcu 1864 r. przenosi się do Czyżewa koło Ostrowi Mazowieckiej. Następnie w
czerwcu 1870 r. udaje się do majątku zięcia Henryka Felauera położonego w
Rakoszynie koło Kielc. Mając ogromne zaufanie tamtejszego społeczeństwa gminy
Piekoszów zostaje wybrany na stanowisko wójta, a następnie powierzono mu
godność sędziego gminnego w Promniku.
Od 1879 r. Józef Skłodowski nabywając dwa gospodarstwa przenosi
się do Radlina koło Kielc. W grudniu 1881 r. wraz z żoną Skłodowski
udał się na pasterkę do kieleckiej katedry. Trudne warunki (mróz i zawieje
grudniowe) spowodowały, że żona zachorowała na zapalenie płuc i po niespełna
dwóch miesiącach zmarła 21 lutego 1882 r. Pochowana została na cmentarzu w
Leszczynach. Załamany po stracie żony Salomei przeniósł się do Zawieprzyc na
Lubelszczyźnie i tam spędził ostatni okres swojego życia. Zamieszkał w
majątku stryjecznego brata, Ksawerego Skłodowskiego. Nie mogąc pogodzić się ze
śmiercią ukochanej swojej żony, przygnębiony, zachorował na zapalenie płuc.
Mimo wysiłków lekarzy w pół roku później zmarł w wieku 78 lat w Zawieprzycach
21 sierpnia 1882 r. Uroczystości pogrzebowe odbyły się 25 sierpnia w kościele
parafialnym w Kijanach. Mszę świętą celebrował ks. Bogucki. Józef Skłodowski
został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Kijanach.
Zapis w księdze zmarłych parafii kijańskiej z lat 1877-1887, t. V
znajduje się pod nr 63. Zapis wykonany jest w języku rosyjskim. Czytamy w nim:
"Stało się we wsi Kijany -
trzynastego/ dwudziestego piątego sierpnia tysiąc osiemset osiemdziesiątego
drugiego roku o godzinie 10 rano. Zjawili się Ksawery Skłodowski, arendator
dóbr Zawieprzyc, sześćdziesięciu sześciu lat, kuzyn zmarłego oraz Jan Skłodowski,
agronom dwudziestu siedmiu lat od urodzenia - bratanek zmarłego, mieszkający
obaj we wsi Zawieprzycach; i ogłosili, że dziewiątego/dwudziestego pierwszego
sierpnia bieżącego roku o godzinie jedenastej popołudniu, zmarł we wsi
Zawieprzycach Józef Skłodowski - wdowiec, były Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego,
siedemdziesięciu ośmiu lat od urodzenia, urodzony we wsi Skłodach w powiecie
ostrołęckim, a mieszkającym we wsi Radlinie w powiecie kieleckim - syn zmarłych
Urbana Skłodowskiego i Małgorzaty z Rybaczewskich, małżeństwa Skłodowskich.
Po naocznym stwierdzeniu ów Akt ogłaszający o śmierci Józefa Skłodowskiego
został przeczytany przez Nas i podpisany przez świadków - Ks. Bogucki, N. M. P.
Ksawery Skłodowski, Jan Skłodowski".
Pomnik nagrobny rodziny Skłodowskich na cmentarzu parafialnym w Kijanach rodzina ufundowała w 1887 r. Na cokole pomnika od jego zachodniej strony – czyli od strony miasta Lublina umieszczono napis "Dyrektor Gimnazjum Lubelskiego - głosi tablica nagrobna - radca stanu i obywatel ziemski [...] Pokój jego zacnym
Józef Skłodowski z małżeństwa z Salomeą Sagtyńską, córką
właściciela majątku Radlin (powiat kielecki) pozostawił siedmioro dzieci,
trzech synów: Władysława, Przemysława i Zdzisława oraz cztery córki: Bolesławę,
Bronisławę, Wandę i Wisławę.
Władysław (1832-1902)- Najstarszy syn urodził się 20 października 1832 r w Kielcach. Od 1840 r rozpoczął naukę w gimnazjum łukowskim. Od 1841 r. został uczniem gimnazjum w Siedlcach i tam w czerwcu 1847 r. złożył egzamin dojrzałości. Dzięki staraniom swojego ojca uzyskał stypendium na studia na Wydział Nauk Przyrodniczych Uniwersytetu Petersburskiego, który ukończył w 1852 r. Od sierpnia 1852 r. został nauczycielem matematyki i fizyki w Realnej Szkole Powiatowej w Warszawie przy ulicy Freta. Następnie był nauczycielem II Gimnazjum w Warszawie. W 1860 r. poślubił Mariannę Bogucką, nauczycielkę i przełożoną pensji żeńskiej w Warszawie. Jesienią 1867 r. awansował na podinspektora gimnazjum. 7 listopada 1867 r. urodziła się w Warszawie - Maria Skłodowska - jako ostatnia z pięciorga dzieci. Po śmierci żony (zmarła 9 maja 1878 r.) Władysław przejął obowiązki dobrego Ojca i pedagoga. Zmarł 14 maja 1902 r. w Warszawie i został pochowany w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim.
Akt urodzenia Władysława Skłodowskiego/ fot.
metryki.genealodzy.pl
Dzieci Bronisławy i Władysława:
(od lewej) najstarsza córka Zofia, Helena, Maria, Józef i Bronisława.
Akt ślubu Józefa
Skłodowskiego/ fot. metryki.genealodzy.pl
Przemysław (1838-1864) urodził się w Łomży. Naukę rozpoczął w gimnazjum siedleckim i w
1854 r. uzyskał świadectwo dojrzałości. Następnie po odbyciu aplikacji pracował
w Okręgowym Zarządzie Dróg, a później dzierżawił folwark Szczekarków.
Zdzisław (1841-1914), urodził się 20 maja 1941 r. w Łukowie. Początkowo uczęszczał do
gimnazjum siedleckiego, a od 1851 r. został uczniem gimnazjum w Lublinie, które
chlubnie ukończył w 1857 r. Po upadku sprawy narodowej wyjechał do Francji i w
Tuluzie podjął bezpłatne studia doktoranckie jako uciekinier polityczny. W 1865
r. uzyskał na Wydziale Prawa i Nauk Ekonomicznych stopień doktora. Po
ukończeniu uniwersytetu w Tuluzie dzięki staraniom rodziny wiosną 1866 r.
powrócił do kraju. Do 1870 r. był docentem w warszawskiej Szkole Głównej, która
porzucił po zreformowaniu na uniwersytet rosyjski. Następnie pracował jako
asesor Trybunału Cywilnego w Warszawie oraz jako rejent w Skalbmierzu. Zmarł 23
czerwca 1914 r. w Kielcach.
Bolesława urodziła się
w 1834 r. Nauki pobierała w Siedlcach, a następnie w Petersburgu. Gdy
rozpoczęła się Pozostałe córki (Bronisława ur. w 1835 r., Wanda ur. 1837 r.
Wisława ur. 1843 r.) były absolwentkami Instytutu Aleksandryjskiego w Puławach.
Wanda i Bolesława biegle władały francuskim, rosyjskim i niemieckim.
Z licznego jego potomstwa niektórzy zapisali się dobrze w
historii. Jak patriotyczna była to rodzina oddana Polsce niech świadczą
następujące fakty. Z trojga synów dwóch uczestniczyło w walce o niepodległość
Polski biorąc udział w powstaniu styczniowym. Przemysław Skłodowski wziął
czynny udział w powstaniu styczniowym. Ranny w maju 1864r. w potyczce oddziału
partyzanckiego z wojskami rosyjskimi stoczonej pod Lubartowem zmarł na skutek
odniesionych ran.
Zdzisław Skłodowski był uczestnikiem powstania styczniowego w stopniu kapitana. Został
komisarzem Rady Narodowej i adiutantem pułkownika Marcina Borelowskiego.
Walczył w powstaniu pod nazwiskiem Miecznikowski. W trakcie działań pod
Panasówką (3 września 1863 r.) został ranny i mimo tego wziął udział w bitwie
pod Batorzem 6 września 1863 r.
Ma także piękna kartę w walce o
niepodległość Polski jedna z czterech córek - Bronisława Skłodowska,
która aktywnie uczestniczyła w Powstaniu Styczniowym w województwie
kaliskim. Pełniła odważne i ofiarne funkcje kurierskie, gdzie z pełnym
poświęceniem i zaangażowaniem przekazywała ważne informacje (m in. dawała znać
o ruchach wojsk rosyjskich) między władzami cywilnymi i wojskowymi
operującym na tym obszarze. Pielęgnowała chorych i rannych powstańców.
Ukochana wnuczka-
Maria Skłodowska
Jednak najbardziej znaną w świadomości Polaków po dzień dzisiejszy
pozostaje córka Władysława Skłodowskiego - Maria
Skłodowska- Curie.
Była to ukochana wnuczka Józefa Skłodowskiego dziedziczącą po nim
zamiłowanie do nauk ścisłych, co było szczególnie rzadkie u kobiet,
zwłaszcza w tamtych czasach. W osobie dziadka znajdowała wzór do
naśladowania odziedziczając po nim przede wszystkim pracowitość, umiłowanie
przyrody, człowieka i kraju. Bywając w Zawiepszycach i w Lublinie
odwiedzała gimnazjum, w którego pracowniach znajdowały się fascynujące ją
od dzieciństwa przyrządy fizyczne. W tych kontaktach szukać należy uwarunkowań
charakteru i kariery naszej wielkiej uczonej Marii Curie Skłodowskiej -
przyszłej dwukrotnej noblistki, która znalazła swoje miejsce w Panteonie
francuskim.
Po uzyskaniu świadectwa dojrzałości w
czerwcu 1883 r. Maria wraz ze ojcem Władysławem przybyła do rodzinnych
Zawieprzyc. Spędzając wakacje w rodzinnych stronach nie mogła zapomnieć o
dziadku Józefie, któremu tak wiele naukowo zawdzięczała. Odwiedziła rodzinny
grobowiec swojego ukochanego dziadka na cmentarzu parafialnym, w Kijanach.
Pamięć o nim będzie jej towarzyszyć podczas wizyty w Lublinie w sierpniu 1930r.
To właśnie wtedy wspominając go podkreślała okoliczności wybudowania okazałego
gmachu w Lublinie, w którym mieściło się niegdyś Gimnazjum Gubernialne. Przed
wyjazdem z Lublina dokonała historycznego wpisu do Księgi pamiątkowej w
katedrze lubelskiej - "M. Skłodowska-Curie ".
Akt urodzenia Marii Skłodowskiej/ fot. szukajwarchiwach.pl
DYREKTOR JÓZEF SKŁODOWSKI - W OCZACH UCZNIÓW
I WYCHOWANKÓW
Niski, krepy i otyły, z wielką głową, pokrytą gęstą, zupełnie
białą czupryną, jak czytamy we wspomnieniach i pamiętnikach uczniów
Gimnazjum Lubelskiego był postrachem dla wszystkich, szczególnie
próżniaków i urwisów. Był człowiekiem dobrze po sześćdziesiątce, o
starannej wygolonej twarzy, nieco rubaszny. Pomimo swej surowości był szanowany
i lubiany przez uczniów.
Energiczny, ambitny, uczciwy, w pamięci swoich wychowanków
pozostał jako człowiek o nieprzeciętnym umyśle i wielu walorach duchowych.
Pozostawił po sobie doskonale rozwinięty ośrodek naukowo-dydaktyczny w
Lublinie. Okazał się dobrym i energicznym organizatorem, a jednocześnie,
jak wspominał po latach jeden z jego wychowanków, "człowiekiem wielkiej
duszy i serca, niezapomnianym kierownikiem i wielkim jej
przyjacielem".
Kilka roczników absolwentów zapamiętało go jako wybitnego
nauczyciela, pedagoga i dyrektora, jako prawego Polaka. Kierował szkołą w
okresie bardzo trudnym - przed wybuchem powstania styczniowego, w okresie
manifestacji religijno-patriotycznych. Wychowywał młodzież w duchu
patriotycznym, kiedy zaborcze władze oświatowe programowo prowadziły politykę
rusyfikacyjną wobec narodu polskiego, której przeciwstawiał się właśnie
dyrektor Skłodowski.
W pamiętnikach byłych uczniów Gimnazjum Gubernialnego Lubelskiego
znajdują się świadectwa jego oddziaływania na młodzież zmierzającego do
ukształtowania w niej ducha miłości Ojczyzny i gotowości do ofiar. Wielu
absolwentów z różnych roczników z własnej inicjatywy postulowało uczczenie jego
zasług dla szkolnictwa w Lublinie. Robert Przegaliński, jeden z
wychowanków Gimnazjum Lubelskiego zapisał w swoich wspomnieniach dyrektor Józef
Skłodowski "był wzorem kierowania średniej szkoły, a młodzież szkolna
miała dla niego cześć i miłość niemal bałwochwalczą, dlatego jako jedyny
godzien doczekać się pomnika".
Ta inicjatywa wychowanków Gimnazjum Lubelskiego w XIX w. nie
doczekała się realizacji. Obecnie jedynym upamiętnieniem działalności
dyrektora Józefa Skłodowskiego jest tylko tablica pamiątkowa wmurowana boczną
ścianę dawnego gmachu gimnazjum (w dodatku zupełnie niewidoczna, od strony
przechodniej). Z tych inspiracji zrodziła się myśl uczczenia jego zasług w bardziej
wyeksponowanej formie.
Biografia Józefa Skłodowskiego:
- Ojcem Józefa Skłodowskiego był żyjący w II połowie XVIII wieku Urban Skłodowski (17..?- 1823-26 (?), właściciel ziemski, który w marcu 1803 r. poślubił Małgorzatę z Rykaczewskich z Prosienicy (?) zm. w wieku ok. 90 lat.
- Urban i Małgorzata (pradziadkowie M. Curie- Skłodowskiej) mieli czworo dzieci:
- Feliks- szlachcic, właściciel majątku w Budziszewie ko Zarąb Kościelnych,
- Józef- dyrektor gimnazjum w Lublinie- dziadek Marii Curie- Skłodowskiej,
- Jan- sędzia w Opolu Lubelskim,
- Córka (imię-?)- wyszła za mąż za Wyszomirskiego.
- 19.03.1804r.- w Skłodach Piotrowicach urodził się Józef Skłodowski- syn Urbana i Małgorzaty z Rykaczewskich
- 1812r.- w wieku 8 lat rozpoczął naukę w elementarnej szkole w Zarębach Kościelnych
- przerwa w nauce
- 1815r. kontynuacja nauki w szkole w Zarębach Kościelnych
- 1819r.- nauka w szkole wydziałowej w Łomży
- 1823r.- uzyskał świadectwo dojrzałości
- 15 września 1823 r.- zapisał się na królewski Uniwersytet Warszawski
- 1823-26 (?)-śmierć ojca (Urban Skłodowski- pochowany jest na cmentarzu w Zarębach Kościelnych)
- Z braku środków finansowych, do czego przyczyniła się w dużym stopniu śmierć jego ojca Józef zmuszony był, nie uzyskawszy stypendium czasowo zrezygnować ze studiów
- 1826 r. studiował równolegle nauki przyrodnicze na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Warszawskiego, będąc stypendystą Instytutu Pedagogicznego.
- W 1829 r. zakończył naukę na Wydziale Filozoficznym nie uzyskawszy dyplomu magistra filozofii z powodu nie przystąpienia do egzaminu końcowego.
- Swoją karierę pedagogiczną rozpoczął poza Warszawą, 1 września 1829 r. jako nauczyciel w szkole wydziałowej bialskiej (1829-1830) w mieście obwodowym Białej w województwie podlaskim.
- Następnie w 1830 r. spotykamy go już w stolicy Królestwa Polskiego, jako nauczyciela szkoły wydziałowej w Warszawie (1830-1831).
- Po wybuchu powstania na fali ogólnej euforii młodych ludzi włącza się czynnie w jego nurt wraz z uczniami swojej szkoły. Wszystko wskazuje na to, że zaciągnął się do ochotniczej formacji formowanej w Warszawie V Pułku Strzelców Pieszych - Dzieci Warszawskich, do którego wstępowali Warszawiacy.
- Za to, że służył w oddziale powstańczym znalazł się pod obserwacją władz carskich, dlatego że był urzędnikiem państwowym i składał przysięgę przy obejmowaniu urzędu nauczyciela, którą złamał wstępując, jako ochotnik do wojska. Będąc tego świadomym po upadku powstania listopadowego poszukiwany przez carską policję dzięki pomocy Adama Sagtyńskiego - urzędnika wysokiej rangi - w styczniu 1832 r. udaje mu się zatrzeć przeszłość powstańczą.
- Przenosi się na prowincje i przybywa do Kielc. Od 21 stycznia 1832 r podejmuje prace nauczycielską w gimnazjum wojewódzkim, którą pełnił do 1833 r.
- 5 lutego 1832 r. poślubił Salomeę Sagtyńską
- Józef i Salomea (dziadkowie M. Curie- Skłodowskiej) mieli siedmioro dzieci:
- Władysław (1832-1902) urodził się 20 października 1832 r w Kielcach. - ojciec M. Curie- Skłodowskiej,
- Bolesława urodziła się w 1834 r.
- Bronisława ur. w 1835 r.
- Wanda ur. 1837 r.
- Przemysław (1838-1864) urodził się w Łomży.
- Zdzisław (1841-1914), urodził się 20 maja 1841 r. w Łukowie.
- Wisława ur. 1843 r.
- 20 września 1832r. przychodzi na świat pierwszy syn - Władysław - późniejszy ojciec Marii Curie Skłodowskiej.
- W 1833 r., wraca ponownie do Warszawy i obejmuje w lipcu tegoż roku stanowisko w szkole wydziałowej na Muranowie.
- Kolejne lata (od 1 października 1834) w zawodzie nauczycielskim spędził w Łomży, gdzie pozostaje do 1840 r.
- W związku z dążeniem władz rosyjskich do zrównania szlachty polskiej z rosyjską w 1837 r. składa dokumenty o uznaniu szlachectwa przez powołaną w 1836 r. do życia Heroldię Królestwa Polskiego. Na podstawie złożonych dokumentów przyznane zostało mu szlachectwo i ogłoszone w Dzienniku Heroldii Królestwa Polskiego. Posiadane szlachectwo ułatwiło mu awans.
- Od października 1840 r. powołany został na inspektora gimnazjum w Łukowie, którą pełnił do 1844 r.
- Po likwidacji gimnazjum łukowskiego przeniesiony został do Siedlec. W gimnazjum siedleckim był zatrudniony w latach 1844-1851, najpierw jako nauczyciel fizyki, chemii i matematyki.
- Od 1849 r. aż do czasu przekształcenia gimnazjum w szkołę powiatową w 1851r. pełnił obowiązki dyrektora gimnazjum siedleckiego.
- Dnia 1 lutego 1851 r., jako radca kolegialny objął stanowisko dyrektora Gimnazjum Gubernialnego Lubelskiego
- Biblioteka....
- Budowa nowego gimnazjum.
- Decyzja o rozpoczęciu budowy zapadła w dniu 26 lutego 1857 r. postanowieniem Rady Administracyjnej Królestwa Polskiego.
- Ostatecznie prace budowlane rozpoczęty się latem 1857 r.
- Po blisko dwuletnim okresie budowy 11 września 1859 r. Gimnazjum Lubelskie zostało przeniesione do dużego nowego gmachu z internatem.
- Uroczyste otwarcie gmachu odbyło się po wakacjach 12 listopada 1859 r. na rozpoczęcie roku szkolnego 1859/60 i poprzedzone zostało mszą św. w katedrze lubelskiej.
- Józef Skłodowski, jako dyrektor gimnazjum lubelskiego sprawował nadzór i zwierzchnictwo nad wszystkim szkołami (średnie i elementarne, rzemieślnicze, niedzielne) w guberni lubelskiej otaczając je także swoją opieką. W ciągu jedenastu lat (1851-1862) zarządzania gimnazjum dyrektor Skłodowski przyczynił się do podniesienia poziomu naukowego. Położył wybitne zasługi na polu wychowania patriotycznego gimnazjalistów. Z wykształcenia był fizykiem i matematykiem. Był także wielkim miłośnikiem przyrody. Przy różnych okazjach osobiście, uczył uczniów gimnazjum historii Polski, przekazywał im tradycję narodową.
- Dyrektor Skłodowski jako Polak rozumiał i podzielał ideały oraz dążenia powierzonej sobie młodzieży. W okresie przedpowstaniowym, kiedy w Lublinie solidaryzując się z Warszawą urządzano manifestacje religijno-patriotyczne, w których gremialnie uczestniczyła lubelska młodzież szkolna, Skłodowski z urzędu był zmuszony do wymierzenia kar dyscyplinarnych najbardziej aktywnym uczniom. Za zbytni zdaniem władz carskich - liberalizm zapłacił utratą stanowiska 1 października 1862 r. i przeszedł na przedwczesną emeryturę.
- Kolejne lata życia (1862-1864) spędził najpierw w folwarku zawieprzyckim w Jawidzu dzierżawionym przez brata Ksawerego Skłodowskiego.
- Po upadku powstania styczniowego, gdy wzmogły się represje popowstaniowe w czerwcu 1864 r. przenosi się do Czyżewa koło Ostrowi Mazowieckiej.
- Następnie w czerwcu 1870 r. udaje się do majątku zięcia Henryka Felauera położonego w Rakoszynie koło Kielc. Mając ogromne zaufanie tamtejszego społeczeństwa gminy Piekoszów zostaje wybrany na stanowisko wójta, a następnie powierzono mu godność sędziego gminnego w Promniku.
- Od 1879 r. Józef Skłodowski nabywając dwa gospodarstwa przenosi się do Radlina koło Kielc.
- W grudniu 1881 r. wraz z żoną Skłodowski udał się na pasterkę do kieleckiej katedry. Trudne warunki (mróz i zawieje grudniowe) spowodowały, że żona zachorowała na zapalenie płuc i po niespełna dwóch miesiącach zmarła 21 lutego 1882 r. Pochowana została na cmentarzu w Leszczynach.
- Załamany po stracie żony Salomei przeniósł się do Zawieprzyc na Lubelszczyźnie i tam spędził ostatni okres swojego życia.
- Zamieszkał w majątku stryjecznego brata, Ksawerego Skłodowskiego. Nie mogąc pogodzić się ze śmiercią ukochanej swojej żony, przygnębiony, zachorował na zapalenie płuc. Mimo wysiłków lekarzy w pół roku później zmarł w wieku 78 lat w Zawieprzycach 21 sierpnia 1882 r.
- Uroczystości pogrzebowe odbyły się 25 sierpnia w kościele parafialnym w Kijanach. Mszę świętą celebrował ks. Bogucki. Józef Skłodowski został pochowany w rodzinnym grobowcu na cmentarzu parafialnym w Kijanach.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.